Arizona

Sunday, February 3, 2008, autor: Rafał

Choć amatorom “dobrego wina” tytuł może się kojarzyć w wyrobem winopodobnym z rejonów Polski północnej, ten wpis dotyczy stanu USA. W sumie spędziliśmy tam dobry tydzień jadąc od strony Nevady do Utah i potem do samej Arizony. Przejechaliśmy górną część aż do „Four Corners” (jedyne miejsce w którym stykają się cztery stany) zwiedzając przy tej okazji stan Kolorado (Mesa Verde, o którym już pisałem), wspomniany już Utah i Nowy Meksyk. W stanie Nowy Meksyk tylko nocowaliśmy, po tym jak się okazało, że w promieniu kilkudziesięciu mil nic nie ma. Zwiedzanie Arizony zakończyliśmy największą jej atrakcją, czyli Wielkim Kanionem. Ale o tym później. Na początek kilka informacji na temat samej Arizony.

Arizona, to jeden z najbardziej gorących stanów w USA. Na jego terenie znajduje się też największy rezerwat Indian Ameryki Północnej – Rezerwat Indian Nawaho. Drugiego tak wielkiego rezerwatu na terenie USA nie ma. Życie mieszkających w rezerwacie Indian w niczym nie przypomina widoków znanych z westernów. Namiotów na pewno nie zobaczycie (nawet takich dla turystów). Powiedziałbym, że jest to bardzo biedne życie i dużą w tym winę ponoszą Amerykanie.
Dzisiejsi Indianie mieszkają w blaszanych „domach”, które wyglądem przypominają baraki stawiane na budowach dla pracowników. Sami zobaczcie na zamieszczonym poniżej zdjęciu:

Arizona - Rezerwat Nawaho - ‘wioska’ indiańska - tylko tyle pozostało z namiotów

Co ciekawe, Nawahowie, którzy tam mieszkają, przybili nie wiele wcześniej niż biali ludzie, bo dopiero około 1300 roku naszej ery. Przybyli z północnej Kanady. Na świecie są znani między innymi dzięki grupie swoich współplemieńców służących w czasie II wojny światowej jako szyfranci w armii amerykańskiej. Mała znajomość języka Nawaho miała Japończykom utrudnić odszyfrowanie wiadomości. Język ten brzmi dosyć ciekawie i jak ktoś chce posłuchać, to w Internecie jest stacja radiowa nadająca w tym języku. Jeżeli wybieralibyście się na tereny rezerwatu, to pamiętajcie, że motel czy hotel, to tam wyjątek. Na terenie całego rezerwatu mającego rozmiar podobny do Czech, trzy hotele znaleźliśmy jedynie w Chinle, a to ze względu na piękny kanion (Canyon de Chelly), który jest obok tej miejscowości i który jest ważną atrakcją turystyczną rezerwatu i Arizony. Ponieważ w okolicy brak innych hoteli, cena w tych istniejących jest jednakowa i wynosiła w kwietniu zeszłego roku około 100 dolarów za dzień. Oczywiście do tego należy doliczyć podatek, bo w USA ceny podaje się bez podatku.

Odnośnie Indian chciałem jeszcze wspomnieć o mojej rozmowie z Indianką na jednym z przydrożnych punktów sprzedaży, w którym kupowałem indiański łuk dla siostrzeńców. Spytała nas skąd jesteśmy i kiedy powiedzieliśmy, że z Polski, to doskonale orientowała się, o jaki kraj chodzi. Spytała, czy to prawda, że trawa jest u nas tak pięknie zielona. Można powiedzieć, że to dziwne pytanie, ale jak się uwzględni fakt na jakich terenach żyją Indianie, to nikt nie będzie się dziwił. Rząd amerykański wygnał Indian na półpustynne tereny Arizony, zajmując dla siebie wszelkie zielone skrawki terenu, jak na przykład okolice Flagstaff. Indian zepchnięto do najbardziej nieurodzajnej części Arizony. Do niedawna, każdy wychodzący z rezerwatu Indianin popełniał wykroczenie. Chyba nie muszę się rozpisywać jak to się stało, że Indian upchnięto w rezerwatach. I jak tu się dziwić, że ta grupa etniczna najczęściej należy do najuboższej części amerykańskiego społeczeństwa.

Teren północnej Arizony miejscami przypomina krajobraz, jaki wyobrażam sobie na Marsie (poza nielicznymi krzaczkami, które gdzieniegdzie się zdarzały). Nieodparcie kojarzył mi się z filmem „Total recall” („Pamięć absolutna”), w którym postać główną gra dzisiejszy gubernator stanu Kalifornia – Arnold Schwarzenegger. Ziemia jest tam autentycznie czerwona i w wielu miejscach piach tworzy fantastyczne kolory. Sami zobaczcie na załączonych poniżej zdjęciach.

Arizona - jedna z bocznych dróg
Arizona - kolory ziemi

Arizona - Przyroda

Arizona - kolory ziemi - w poszukiwaniu 'martwych miast'dzikiego zachodu

Arizona - Jezioro koło Page na pograniuczu ze stanem Utah

Arizona - Przyroda

Widoków do podziwiania jest wiele, a pokazane zdjęcia nie oddają pięknej przyrody, jaką tam można zobaczyć. Dlatego jak macie okazję, to sami się wybierzcie rezerwując odpowiednio dużo czasu na zwiedzanie (tydzień na samą północną Arizonę powinien wystarczyć).



 

 
Tags: ,
 



Zostaw komentarz


 


 


 


 

*
Wpisz słowo z obrazka. Kliknij na obrazku aby usłyszeć angielską wersję audio
Kliknij na obrazku aby usłyszeć angielską wersję audio