Archiwum → Ubuntu czy Opensuse – czyli moje Ubuntu 9 Beta
Zainstalowałem sobie w domu najnowsze Ubuntu 9.04. W wersji beta, ale póki co żadnych poważnych błędów nie zauważyłem. Jedynie update-apt-xapian-index od czasu do czasu zgłasza błąd, ale poza tym , na swoim domowym laptopie nie mam najmniejszych problemów z testową wersją systemu Ubuntu.
Z racji swoich dotychczasowych doświadczeń z OpenSuse (ostatnio 11.1) moje spostrzeżenia dotyczyć mogą różnic w tych dystrybucjach, a nie porównania Ubuntu 9.04 z poprzednią wersją (zbyt mało miałem możliwości poznania Ubuntu 8.10). W obu dystrybucjach korzystam z GNOME. Muszę tu jednak dodać, że nigdy nie lubiłem menu jakie domyślnie proponuje OpenSuse. Zawsze je zmieniam na takie jak było kiedyś (dokładnie takie jest w Ubuntu). Dlatego samego menu nie porównuję. Aby lepiej pokazać o czym mówię (może ktoś z Ubunto’wiczów nie widział menu Opensuse) przedstawiam zrzut z najnowszego testowego Opensuse.
Parafrazując inżyniera Mamonia z Resju: ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają menu, które już raz widziałem. A to które forsuje Opensuse zwyczajnie mi nie pasuje.
Wracając do kwesti różnic pomiedzy dystrybucjami. Widać je już na etapie instalacji. Instalator Ubuntu ma bardzo mało kroków i moim zdaniem jest mniej elastyczny niż instalator Opensuse. Dla osób zaczynających przygodę z Linuksem oba instalatory są proste, więc oba nadają się dla mniej doświadczonych użytkowników. Jak sobie przypomnę swoje pierwsze instalacje Redhata, to wtedy widzę jak bardzo przyjazny stał się Linux.
W sumie najważniejszym etapem w instalacji (i najtrudniejszym, jeżeli tak można powiedzieć, bo instalator jest prosty jak w Windows) jest proces podziału dysku na partycje. Oczywiście tylko w przypadku gdy chcemy zainstalować Ubuntu obok Windows (wybieramy „ręczne określenie partycji”). Jeżeli nie, to sprawa jest prosta. Wybieramy cała przestrzeń dyskową na instalację.
To co wyróżnia instalator Ubuntu od Opensuse jest to, że mamy możliwość przeniesienia pewnych elementów profilu (np. Firefox) z instalacji Windows na Ubuntu. Naprawdę fajna funkcja. Może w nowym opensuse też już będzie, ale w starszych tej funkcji nie widziałem.
Po uruchomieniu systemu, pierwszą rzeczą której mi brakowało (a która jest w opensuse), to możliwość uruchomienia terminala poprzez menu kontekstowe. Moim zdaniem jest to bardzo przydatna funkcja i trochę szkoda że nie ma jej domyślnie w Ubuntu. Tutaj plus dla Opensuse.
W zakresie doboru pakietów wydaje mi się, że Ubuntu ma nieco mniej pakietów instalowanych domyślnie i to akurat uważam za plus. Nie ma na przykład Banshee, za którym nie przepadam (wolę XMMS). Początkujące osoby mogą być zadowolone z faktu, że niektóre programy są już zainstalowane. Ja wolę dobierać te, które z jakichś względów lepiej mi pasują.
W zakresie multimediów jest pewna istotna różnica dotycząca kodeków. Jakoś nigdy nie miałem szczęścia z odtwarzaczem Totem, który choć niby wyszukiwał kodeki, to jakoś nigdy ich nie instalował. Zawsze coś tam się nie udawało. Trzeba było samemu w YaST je dodawać. W Ubuntu o dziwo wszystko działa jak należy (zarówno w 8.10 jak i nowym 9.04). Totem sam znajduje listę brakujących kodeków i je instaluje. Jest to ogromny plus dla osób, które nie są zbyt zaawansowane w obsłudze komputerów (pamiętam te wieczne pytania o to jaki kodek zainstalować). Z drugiej jednak strony Ubuntu nie instaluje takich programów jak Java (trzeba doinstalować komendą ‘sudo apt-get install sun-java6-jre‘. W Opensuse już na etapie instalacji pojawia się możliwość instalacji zamkniętych pakietów (jak Flash czy Java). Wystarczy, że zaakceptujemy umowę. Można więc powiedzieć, że i tu mamy remis.
Niewątpliwym plusem Opensuse jest program YaST, który jest niezwykle pomocny przy konfiguracji. Chociażby kwestia montowania dysków (jeżeli ma się dysk podzielony na partycje) . W Opensuse wystarczy uruchomić program do partycjonowania i wskazać folder montowania. W Ubuntu nie znalazłem takiej opcji, dlatego musiałem edytować plik /etc/fstab. Rozwiązanie mało poręczne dla początkujących osób.
Narzędziem w GNOME, z którego lubiłem korzystać jest miniaturowa linia komend dodawana na pasku.
W Ubuntu tego dodatku nie ma, ale jest za to „uruchom program”, który przypomina rozwiązanie znane z Windows.
Elementem, który mnie nieco zaskoczył w Ubuntu był komunikat „Nieobsługiwany typ archiwum.” gdy spróbowałem rozpakować plik RAR. W Opensuse nie było z tym problemu. Wystarczyło w menu kontekstowym wybrać „rozpakuj tutaj”. W Ubuntu doinstalowałem unrar komendą ‘sudo apt-get install unrar’. Po doinstalowanie menu kontekstowe zaczęło działać dla plików RAR.
Reasumując, moje pierwsze wrażenia są na tyle pozytywne, że będę nadal testował Ubuntu (przynajmniej do czasu wydania jakiejś nowej edycji Opensuse). Osobom początkującym doradzałbym obie dystrybucje z lekką przewagą Opensuse (dzięki narzędziu YaST, które naprawdę ułatwia pracę osobom które nigdy nie korzystały z systemów Unix/Linux).





Kwiecień 7th, 2009 at 22:22
W wielu rzeczach masz rację. Ja używam od dłuższego czasu Ubuntu i jest niezłe, ale na pewno brakuje mu czegoś takiego jak YaST. A Ubuntu tuż po instalacji nie obsługuje m.in. RARa bo z założenia po owej instalacji ma znajdować się w systemie tylko otwarte oprogramowanie itd. Inaczej jest w pozbawionej tego „ograniczenia” dystrybucji Mint.
Kwiecień 10th, 2009 at 08:26
Pewnie Ubuntu nie ma kodeków i zamkniętego oprogramowania, bo nie jest wspierane przez korporacje (jak Opensuse przez Novell, czy Fedora przez Redhat). Tak czy inaczej, dla mnie doinstalowanie kilku rzeczy to żaden problem. Plusem Ubuntu jest to, że jest zauważalnie szybsze niż Opensuse. Poza tym ma standardowe menu w GNOME, które mi lepiej odpowiada.