Azja, Ogólne, Podróże → Chiński gorzki gwóźdź i inne specjały
Temat wpisu dość dziwny, ale kto przeczyta całość ten się dowie co on znaczy. Z dwóch przeciwnych obozów – zwolenników kawy i zwolenników herbaty – ja należę do tego liczniejszego: zwolenników kolorowego napoju. Kolorowego, bo nie występuje tylko jako czarny, ale tradycyjnie raczej zielonkawy. Choć jak wiedzą znawcy tematu – nie tylko, bo jest też odmiana czerwona. Odwiedzając Kraj Środka nie sposób pominąć sklepiki oferujące narodowy napój Chińczyków – czyli herbatę. Nie muszę przy tym dodawać, że jak się porówna smak herbaty kupionej w Chinach z tym co oferowane jest w naszych sklepach, to trudno nie odnieść wrażenia że Europejczycy w większości piją zmiotki będące raczej odpadem niż produktem właściwym. Pewnie też w tym celu przyjęło się pić herbatę porcjowaną w torebkach, aby producent herbaty mógł tam wrzucać najgorszy miał i odpad z herbat wyższej jakości. Dla niektórych zaskoczeniem może być też fakt, że nawet sklepy specjalistyczne oferują najczęściej coś, czego w Chinach się nie pija, czyli herbatki doprawione rożnymi mieszankami które mają dodawać smaku. Dlatego też czytając opis herbatek w stylu Sencha Sakura – „Niecodzienna herbata wiśniowo różana”, prawdziwy smakosz herbaty powinien wiedzieć, że tego typu wynalazków się w Chinach nie pije (pomijając fakt, że tym przykładzie wykorzystałem herbatę Sencha, która pochodzi z Japonii a nie Chin, więc tak czy inaczej popularności w Chinach nie zdobędzie). Można przy tym zapytać, dlaczego niby mielibyśmy się przejmować tym co pije się w Chinach. Otóż nie trzeba, ale jeżeli ktoś na prawdę lubi herbatę, to prędzej czy później dojdzie do tego, że najlepsza jest w czystej postaci. Chiny to królestwo herbaty i żaden inny kraj na świecie z nimi się porównywać nie może (ani Indie, ani Japonia, ani tym bardziej Cejlon).
Czemu czarna, a nie zielona?
Dlaczego w Europie najczęściej pija się czarną herbatę, choć w Chinach prawie nie występuje? Teorii jest kilka. Jedna z nich mówi, że Anglicy, którzy posiadali kolonie w Indiach chcieli zdyskredytować chińską herbatę i chcąc się odróżnić postawili na czarną herbatę. Choć jest ona wytwarzana z tych samych liści co zielona, to jednak poddawana jest procesowi fermentacji dzięki któremu otrzymuje specyficzny smak. Traci przy tym wiele cennych właściwości jakie ma zielona herbata.
Pu Erh – boski napój cesarzy
Pomiędzy herbatą zieloną a czarną jest też herbata półfermentowana nazywana czerwoną. Najpopularniejsza jej odmiana to Pu Erh. Historia czerwonej herbaty jest dość ciekawa, bo w dawniejszych czasach nikt oprócz otoczenia dworu cesarza nie miał dostępu do tej herbaty i sposób produkcji był ściśle strzeżoną tajemnicą.
Wszystko dlatego, że ma ona niezwykłe właściwości lecznicze, choć w Europie znają ja głównie panie, które wykorzystują ją jako środek na zrzucenie kilogramów. Podobno naukowe badania dowiodły, że w ponad osiemdziesięciu procentach przypadków regularne picie powodowało spadek masy ciała o 3-5 kg. Dlatego herbatę tę można dość łatwo kupić w sklepach w Europie. Tyle, że znowu w większości przypadków nie jest to ta herbata, którą się pija w Chinach. Ze względu na dość specyficzny smak herbaty skaża się ją różnymi smakowymi dodatkami. Ma to ułatwić przyswajanie osobom, dla których picie czerwonej herbaty to katowanie się w nadziei, że ten czy inny schabowy nam się w wiadomym miejscu nie odłoży. Dlatego osobom zainteresowanym smakiem polecam herbatę w czystej postaci. Odwiedzając sklepy z herbatami w Chinach zetknąłem się z dość ciekawą formą sprzedaży czerwonej herbaty. Można ją spotkać w postaci przypominającej czarną herbatę, ale bardzo często jest oferowana w sprasowanej postaci. Prawie zawsze w postaci dysków o średnicy około 12-15 centymetrów (zobaczcie zdjęcia obok), ale także w postaci kostek. W Xian zakupiłem dwa dyski (cena dobrej jakości herbaty to około 200-400 juanów za dysk, czyli jakieś 80 do 160 zł) i kilkadziesiąt gram w formie kostek. Smak herbaty jest niepowtarzalny! Polecam.
Ku ding cha
W czasie pobytu w Chinach po raz pierwszy zetknąłem się z mało u nas popularną herbatą – Ku Ding Cha. Powiem od razu, że zasmakowałem w tej herbacie. W sprzedaży spotyka się ponoć różne liście, ale dość często są one skręcone i przypominają gwóźdź (stąd w ich nazwie mandaryńskie słowo ‘ding‘, które tłumaczy się jako ‘gwóźdź‘).
Widać to na zdjęciu, które zrobiłem i zamieściłem obok. Herbata ta ma dość specyficzny smak i przy pierwszym łyku jest cholernie gorzka (ekstremalnie gorzka), a przy tym zostawia lekko słodkawy posmak (stąd też pierwszy człon nazwy – mandaryńskie słowo ‘ku‘ tłumaczone jako ‘gorzki‘). Ostatni człon nazwy – słowo ‘cha‘, dla wszystkich którzy znają nieco rosyjski powinno wywoływać skojarzenie z ‘czajem‘. Znaczy ono po prostu ‘herbata‘. Ku ding cha, czyli w wolnym tłumaczeniu „herbata gorzki gwóźdź” znajduje zastosowanie przede wszystkim w medycynie, dlatego że uznawana jest za środek na ból głowy czy środek powodujący wydalanie toksyn. Wielu Chińczyków pija ja też jako alternatywę do popularnej herbaty zielonej.
Obserwując przechodniów w Chinach nie sposób nie zauważyć wielu osób, którzy noszą ze sobą specjalne butelki z herbatą. Nie są to termosy, ale specjalne butelki, z których niektóre maja nawet sitko pozwalające odcedzić fusy. Widok ten nie pozostawia wątpliwości jak ważna jest herbata w życiu Chińczyków.
Maj 25th, 2010 at 23:03
Jeżeli ktoś chciałby zasmakować herbatki ‘gorzki gwóźdź’, to w zasadzie nie widziałem sklepu w Polsce, który by ją oferował. Miał mi ją przywieźć kolega z Hong Kongu, ale jakoś tak się złożyło że nie mógł.
Dlatego wyszukałem w Internecie sklep, który oferuje ‘gorzkiego gwoździa’ i inne specjały. Bardzo ciekawy zestaw herbat. Zrobiłem większe zamówienie i paczuszka bez żadnego problemu dotarła na miejsce. Dlatego mogę polecić ten sklepik. Oto link: http://www.dobrycaj.cz/CatalogItem.aspx?id=172&at=2
Wyszukując warto pamiętać że Ku Ding Cha nie jest herbatą w ścisłym tego słowa znaczeniu (podobnie jak nasze lokalne tzw. herbaty). Dlatego znajdziemy ją w sekcji ‘Herbal’
Sierpień 15th, 2010 at 14:03
Ki ding cha jest dostępna w różnych sklepach azjatyckich, ale tych „prawdziwych”
Dlatego najlepiej szukac jej w miejscach, gdzie jest sporo Azjatów. Pierwszy raz spróbowałam tej herbatki u znajomej Wietnamki i od razu mnie zachwyciła
A kupuję ją w Niemczech w sklepach azjatyckich, np w Darmstadt, i wracając stamtąd przywożę całe torby dla znajomych
Listopad 2nd, 2011 at 21:46
W warszawie w Kupieckim Domu handlowym na Marywilskiej 44 jest sklepik z azjatyckimi artykułami spożywczymi M.in taką herbatą a także zestawami ziół przypraw, makaronów i grzybów
Listopad 13th, 2011 at 20:02
Już można kupić na allegro kuding cha ostatnio otrzymałam. Teraz tylko czekać na efekty
http://allegro.pl/chinska-herbata-kuding-cha-odchudzajaca-uzdrawia-i1934522201.html
Listopad 14th, 2011 at 09:15
fajnie. Ale nie polecałbym stałe picie tej herbaty. to herbata typu ziołowego, a więc na jakiś czas
Listopad 15th, 2011 at 20:18
Rafał co za głupoty piszesz. Skoro chińczyki piją po 5 razy dziennie to jakim cudem może być szkodliwe? To tak jakbyś codziennie wypijał szklankę mięty bo to też ziołowe i co? Umrzesz? Bez komentarza.
Listopad 16th, 2011 at 09:24
Napisałem to co powiedzieli mi sami Chińczycy (sprzedawca herbaty w Dali z którym rozmawiałem). Z tego co wiem, to gorzki gwóźdź nie jest pity codziennie, a jedynie w pewnych okresach/sytuacjach. Można się z tym nie zgadzać. Herbata ta nie jest wcale aż tak popularna. Co innego zielona herbata.
Przestrzegał bym przed bezkrytycznym przyjmowaniem stwierdzeń o tym że jakiś specyfik czyni cudza. Nawet lekarstwa w nadmiarze szkodzą. Zauważ, że osoba sprzedająca coś nie ma interesu informować o tym że coś w nadmiarze mogłoby raczej zaszkodzić (taki obowiązek mają tylko sprzedawcy/producenci leków)
Cytuję „Napary z niewłaściwie dobranych ziół mogą spowodować pogorszenie stanu zdrowia lub zatrucie w przypadku przedawkowania. Pamiętajmy! Zioła nie leczą wszystkich chorób, a źle użyte mogą zaszkodzić! ” Poczytaj tu: http://www.kazior5.com/ziola111.htm
Każdy musi za siebie zdecydować. Ja osobiście ziołowe herbaty pijam od czasu do czasu.