Azja, Ogólne, Podróże Chiński gorzki gwóźdź i inne specjały

7 Comments

Temat wpisu dość dziwny, ale kto przeczyta całość ten się dowie co on znaczy. Z dwóch przeciwnych obozów – zwolenników kawy i zwolenników herbaty – ja należę do tego liczniejszego: zwolenników kolorowego napoju. Kolorowego, bo nie występuje tylko jako czarny, ale tradycyjnie raczej zielonkawy. Choć jak wiedzą znawcy tematu – nie tylko, bo jest też odmiana czerwona. Odwiedzając Kraj Środka nie sposób pominąć sklepiki oferujące narodowy napój Chińczyków – czyli herbatę. Nie muszę przy tym dodawać, że jak się porówna smak herbaty kupionej w Chinach z tym co oferowane jest w naszych sklepach, to trudno nie odnieść wrażenia że Europejczycy w większości piją zmiotki będące raczej odpadem niż produktem właściwym. Pewnie też w tym celu przyjęło się pić herbatę porcjowaną w torebkach, aby producent herbaty mógł tam wrzucać najgorszy miał i odpad z herbat wyższej jakości. Dla niektórych zaskoczeniem może być też fakt, że nawet sklepy specjalistyczne oferują najczęściej coś, czego w Chinach się nie pija, czyli herbatki doprawione rożnymi mieszankami które mają dodawać smaku. Dlatego też czytając opis herbatek w stylu Sencha Sakura – „Niecodzienna herbata wiśniowo różana”, prawdziwy smakosz herbaty powinien wiedzieć, że tego typu wynalazków się w Chinach nie pije (pomijając fakt, że tym przykładzie wykorzystałem herbatę Sencha, która pochodzi z Japonii a nie Chin, więc tak czy inaczej popularności w Chinach nie zdobędzie). Można przy tym zapytać, dlaczego niby mielibyśmy się przejmować tym co pije się w Chinach. Otóż nie trzeba, ale jeżeli ktoś na prawdę lubi herbatę, to prędzej czy później dojdzie do tego, że najlepsza jest w czystej postaci. Chiny to królestwo herbaty i żaden inny kraj na świecie z nimi się porównywać nie może (ani Indie, ani Japonia, ani tym bardziej Cejlon).

Czemu czarna, a nie zielona?

Dlaczego w Europie najczęściej pija się czarną herbatę, choć w Chinach prawie nie występuje? Teorii jest kilka. Jedna z nich mówi, że Anglicy, którzy posiadali kolonie w Indiach chcieli zdyskredytować chińską herbatę i chcąc się odróżnić postawili na czarną herbatę. Choć jest ona wytwarzana z tych samych liści co zielona, to jednak poddawana jest procesowi fermentacji dzięki któremu otrzymuje specyficzny smak. Traci przy tym wiele cennych właściwości jakie ma zielona herbata.

Pu Erh – boski napój cesarzy

Pomiędzy herbatą zieloną a czarną jest też herbata półfermentowana nazywana czerwoną. Najpopularniejsza jej odmiana to Pu Erh. Historia czerwonej herbaty jest dość ciekawa, bo w dawniejszych czasach nikt oprócz otoczenia dworu cesarza nie miał dostępu do tej herbaty i sposób produkcji był ściśle strzeżoną tajemnicą.Herbata Pu-Erh oferowana w sprasowanej formie jako dysk o średnicy 10-12cm Wszystko dlatego, że ma ona niezwykłe właściwości lecznicze, choć w Europie znają ja głównie panie, które wykorzystują ją jako środek na zrzucenie kilogramów. Podobno naukowe badania dowiodły, że w ponad osiemdziesięciu procentach przypadków regularne picie powodowało spadek masy ciała o 3-5 kg. Dlatego herbatę tę można dość łatwo kupić w sklepach w Europie. Tyle, że znowu w większości przypadków nie jest to ta herbata, którą się pija w Chinach. Ze względu na dość specyficzny smak herbaty skaża się ją różnymi smakowymi dodatkami. Ma to ułatwić przyswajanie osobom, dla których picie czerwonej herbaty to katowanie się w nadziei, że ten czy inny schabowy nam się w wiadomym miejscu nie odłoży. Dlatego osobom zainteresowanym smakiem polecam herbatę w czystej postaci. Odwiedzając sklepy z herbatami w Chinach zetknąłem się z dość ciekawą formą sprzedaży czerwonej herbaty. Można ją spotkać w postaci przypominającej czarną herbatę, ale bardzo często jest oferowana w sprasowanej postaci. Prawie zawsze w postaci dysków o średnicy około 12-15 centymetrów (zobaczcie zdjęcia obok), ale także w postaci kostek. W Xian zakupiłem dwa dyski (cena dobrej jakości herbaty to około 200-400 juanów za dysk, czyli jakieś 80 do 160 zł) i kilkadziesiąt gram w formie kostek. Smak herbaty jest niepowtarzalny! Polecam.

Ku ding cha

W czasie pobytu w Chinach po raz pierwszy zetknąłem się z mało u nas popularną herbatą – Ku Ding Cha. Powiem od razu, że zasmakowałem w tej herbacie. W sprzedaży spotyka się ponoć różne liście, ale dość często są one skręcone i przypominają gwóźdź (stąd w ich nazwie mandaryńskie słowo ‘ding‘, które tłumaczy się jako ‘gwóźdź‘). Niezwykle gorzka herbata Ku Ding Cha (gorzki gwóźdź) Widać to na zdjęciu, które zrobiłem i zamieściłem obok.  Herbata ta ma dość specyficzny smak i przy pierwszym łyku jest cholernie gorzka (ekstremalnie gorzka), a przy tym zostawia lekko słodkawy posmak (stąd też pierwszy człon nazwy – mandaryńskie słowo ‘ku‘ tłumaczone jako ‘gorzki‘). Ostatni człon nazwy – słowo ‘cha‘, dla wszystkich którzy znają nieco rosyjski powinno wywoływać skojarzenie z ‘czajem‘. Znaczy ono po prostu ‘herbata‘. Ku ding cha, czyli w wolnym tłumaczeniu „herbata gorzki gwóźdź” znajduje zastosowanie przede wszystkim w medycynie, dlatego że uznawana jest za środek na ból głowy czy środek powodujący wydalanie toksyn. Wielu Chińczyków pija ja też jako alternatywę do popularnej herbaty zielonej.

Obserwując przechodniów w Chinach  nie sposób nie zauważyć wielu osób, którzy noszą ze sobą specjalne butelki z herbatą. Nie są to termosy, ale specjalne butelki, z których niektóre maja nawet sitko pozwalające odcedzić fusy. Widok ten nie pozostawia wątpliwości jak ważna jest herbata w życiu Chińczyków.

7 Responses to “Chiński gorzki gwóźdź i inne specjały”

  1. Rafał Says:

    Jeżeli ktoś chciałby zasmakować herbatki ‘gorzki gwóźdź’, to w zasadzie nie widziałem sklepu w Polsce, który by ją oferował. Miał mi ją przywieźć kolega z Hong Kongu, ale jakoś tak się złożyło że nie mógł.
    Dlatego wyszukałem w Internecie sklep, który oferuje ‘gorzkiego gwoździa’ i inne specjały. Bardzo ciekawy zestaw herbat. Zrobiłem większe zamówienie i paczuszka bez żadnego problemu dotarła na miejsce. Dlatego mogę polecić ten sklepik. Oto link: http://www.dobrycaj.cz/CatalogItem.aspx?id=172&at=2
    Wyszukując warto pamiętać że Ku Ding Cha nie jest herbatą w ścisłym tego słowa znaczeniu (podobnie jak nasze lokalne tzw. herbaty). Dlatego znajdziemy ją w sekcji ‘Herbal’

  2. kurczak Says:

    Ki ding cha jest dostępna w różnych sklepach azjatyckich, ale tych „prawdziwych” :) Dlatego najlepiej szukac jej w miejscach, gdzie jest sporo Azjatów. Pierwszy raz spróbowałam tej herbatki u znajomej Wietnamki i od razu mnie zachwyciła :) A kupuję ją w Niemczech w sklepach azjatyckich, np w Darmstadt, i wracając stamtąd przywożę całe torby dla znajomych :)

  3. Szau Says:

    W warszawie w Kupieckim Domu handlowym na Marywilskiej 44 jest sklepik z azjatyckimi artykułami spożywczymi M.in taką herbatą a także zestawami ziół przypraw, makaronów i grzybów :)

  4. Katarzyna Says:

    Już można kupić na allegro kuding cha ostatnio otrzymałam. Teraz tylko czekać na efekty :)

    http://allegro.pl/chinska-herbata-kuding-cha-odchudzajaca-uzdrawia-i1934522201.html

  5. Rafał Says:

    fajnie. Ale nie polecałbym stałe picie tej herbaty. to herbata typu ziołowego, a więc na jakiś czas

  6. Gienek Says:

    Rafał co za głupoty piszesz. Skoro chińczyki piją po 5 razy dziennie to jakim cudem może być szkodliwe? To tak jakbyś codziennie wypijał szklankę mięty bo to też ziołowe i co? Umrzesz? Bez komentarza.

  7. Rafał Says:

    Napisałem to co powiedzieli mi sami Chińczycy (sprzedawca herbaty w Dali z którym rozmawiałem). Z tego co wiem, to gorzki gwóźdź nie jest pity codziennie, a jedynie w pewnych okresach/sytuacjach. Można się z tym nie zgadzać. Herbata ta nie jest wcale aż tak popularna. Co innego zielona herbata.
    Przestrzegał bym przed bezkrytycznym przyjmowaniem stwierdzeń o tym że jakiś specyfik czyni cudza. Nawet lekarstwa w nadmiarze szkodzą. Zauważ, że osoba sprzedająca coś nie ma interesu informować o tym że coś w nadmiarze mogłoby raczej zaszkodzić (taki obowiązek mają tylko sprzedawcy/producenci leków)
    Cytuję „Napary z niewłaściwie dobranych ziół mogą spowodować pogorszenie stanu zdrowia lub zatrucie w przypadku przedawkowania. Pamiętajmy! Zioła nie leczą wszystkich chorób, a źle użyte mogą zaszkodzić! ” Poczytaj tu: http://www.kazior5.com/ziola111.htm
    Każdy musi za siebie zdecydować. Ja osobiście ziołowe herbaty pijam od czasu do czasu.

Leave a Reply

*
To prove you're a person (not a spam script), type the security word shown in the picture. Click on the picture to hear an audio file of the word.
Click to hear an audio file of the anti-spam word