Azja, Podróże → Incredible India
Hasłem reklamowym Indii jest ‘Incredible india‘. Niewiarygodne (niesamowite) Indie. W tym wpisie chciałem poruszyć kilka moich spostrzeżeń związanych z Indiami. Niektóre z nich pasują do tego hasła reklamowego, choć pewnie nie takie skojarzenie było intencją tych, którzy je wymyślili. Muszę przy tym podkreślić, że podane przykłady nie są żadną próbą zniechęcenia kogokolwiek do wyjazdu, a raczej przedstawieniem kilku rzeczy na które zwróciłem uwagę. Indie są bardzo ciekawym i interesującym krajem, który znowu kiedyś odwiedzę (w sumie to rozważałem wyjazd już w kwietniu tego roku), a w swoim wpisie chciałem tylko uzupełnić pewną lukę. Przewodniki skupiają swoją uwagę na przepięknych zabytkach, bo taka jest ich rola. Ja postaram się przybliżyć to, co mnie zainteresowało czy zastanowiło. Przyznam się przy tym, że trochę się wahałem czy w ogóle poruszać niektóre z tematów, ale w końcu wyszedłem z założenia że stanowią one element indyjskiej rzeczywistości i warto je przybliżyć osobom które może ich nie doświadczyły. Ten wpis ma być próbą podsumowania spostrzeżeń.
Czy krowy są święte?
Większość osób słyszała o tym, że w Indiach krowy uważane są za święte. Trzeba dla ścisłości dodać że święte one mogą być dla Hindusów, a może nie wszyscy wiedzą że bardzo dużą część mieszkańców Indii stanowią muzułmanie (i na przykład śmiertelny wróg Indii – czyli Pakistan – powstał w wyniku odłączenia się od Indii). Tak czy inaczej uważanie krowy za świętą może nam się wydawać niedorzeczne i wręcz głupie. Nie ma nic gorszego niż takie pochopne wydawanie opinii! Otóż krowy pełnią pożyteczną i ekonomicznie uzasadnioną funkcję. I nie chodzi tu o mleko, bo tego krowy indyjskie dają bardzo mało. Przykład wykorzystania tego co daje krowa widoczny jest na poniższych zdjęciach.
No i cóż to takiego? Ano krowie „placki”. Odchody krów stanowią cenne paliwo, a świeże wykorzystywane są ponoć jako materiał podłogowy (zmieszane z wodą). Przechadzając się w Indiach możemy się natknąć na suszone odchody krów. Niestety nie tylko na suszone. Ponieważ krowy są wszechobecne na ulicach miast i wsi, możemy mieć tego pecha i wejść na taką „minę” leżącą na drodze. Pamiętam iż niektóre ulice przypominały nieco pole minowe. Niestety nie przez wszystkie z tych pól udało mi się przejść bez uszczerbku.
Amatorzy krowich odchodów mogą też spróbować orzeźwiającego napoju z krowim moczem. Nie miałem okazji skosztować, ale pisała o tym kilka miesięcy temu prasa (oferowany napój z dodatkiem moczu to coś w rodzaju naszych napojów energetyzujących). Niewiarygodne!
Gdzie jest toaleta?
Pamiętam początkowe zdziwienie mojego szwagra (który pojechał ze mną do Indii) gdy na pytanie o toaletę padała odpowiedź ‘Open‘. Otwarta toaleta? A cóż to takiego? Po prostu toaleta jest wszędzie. Sikający faceci na ulicach miast mało mnie dziwił. Może poza faktem, że część z nich wykonywała to w dość dziwnej pozycji. Pewnie aby nie obsikać sobie spodni (lub może byli to muzułmanie, bo oni mają dość rygorystyczne zasady określające każdy element życia, łącznie z sikaniem którego nie wolno wykonywać na stojąco). Rynsztok nadal jest w Indiach nieodłącznym elementem wielu miast (stąd czasami niesamowity smród). Bardziej zastanawiało nas inne zjawisko, które widoczne jest dopiero wtedy gdy jedzie się pociągiem. Otóż rejon torów kolejowych wydaje się być ulubionym miejscem do załatwiania tak zwanej „większej potrzeby”. Kiedy widać jeden goły tyłek, to można sobie pomyśleć że kogoś strasznie przycisnęło. No ale kiedy widać ich kilkanaście w jednym miejscu i do tego ich właściciele nie wydają się być w żaden sposób poruszeni przejeżdżającym pociągiem czy obecnością innych ludzi, to można już ze zdziwieniem stwierdzić – Niewiarygodne! (Zdjęć z wiadomych przyczyn nie robiłem. Uznałem że gołe tyłki, to mało ciekawy obiekt).
A co ze śmietnikiem?
Świecące tyłki w okolicach torów kolejowych wydają się być mało znaczącym zjawiskiem mającym wpływ na zanieczyszczenie. Większy szok przeżyją ludzie przykładający przesadną wagę do estetyki i porządku. Otóż w Indiach wynalazek śmietnika jeszcze się nie upowszechnił. Widać to na ulicach miast i szczególnie z okien pociągu (a więc okolice torowiska pełnią też funkcję śmietnika). Co ciekawe dotyczy to też hoteli (brak śmietnika w pokoju nie jest rzadkim zjawiskiem). Pamiętam jak w Agrze wychodząc z hotelu chciałem wyrzucić śmieci. Nie było widać żadnego śmietnika, więc skierowałem się o pomoc do obsługi. Ta wskazała mi miejsce pod drzwiami hotelu. Nie był to mój pierwszy dzień w Indiach więc udawałem głupiego, że niby nie wiem o co chodzi. Dlatego obsługa szybko przyszła mi z pomocą odbierając śmieci z ręki i rzucając je na ulicę pod drzwi wejściowe do hotelu. Własnego hotelu!
Śmieci leżące powszechnie na ulicach nie leżą tak zupełnie bez sensu. Najczęściej żerują na nich świnie, chordy bezpańskich psów i krowy. Niewiarygodne!
Pajęczyna
Pamiętam swoje zdziwienie i zaszokowanie, kiedy zwiedzając kilka lat temu Kalifornię zauważyłem na ulicach zwisające kable wyglądające raczej jak pajęczyna, a nie jak sieć energetyczna. Szokiem było dla mnie to, że kraj uważany za światowego lidera ma u siebie tak nieestetycznie wyglądającą prowizorkę sieci. Przebywając w Indiach zauważyłem coś równie niewiarygodnego. I to nie gdzieś na wsi, ale w samym Delhi w okolicach Czerwonego Fortu. Zresztą sami zobaczcie na poniższym zdjęciu.
Niesamowite, prawda? Zastanawiam się tylko, czy to Indusi przywieźli do Ameryki, czy też na odwrót.
Sai Baba
Jak już pisałem, wielu Indusów to muzułmanie. Tym nie mniej Hindusów jest wielu. Ich wierzenia wydawać się mogą dziwne i dość naiwne. Można by rzec, że są na poziomie wierzeń Greków z wieków przed Chrystusem (mitologia). Tyle, że dane wierzenia religijne nie powinny być krytykowane z pozycji innej religii. Tym bardziej, że chrześcijaństwo oferuje równie niedorzeczne (z punktu widzenia nauki) teorie. No ale nie o tym miało być. W Indiach dość powszechnie znajdziemy różne podobizny Sai Baby. Za którymś razem zastanowiło mnie kim on w zasadzie był. No i doczytałem, że ten oryginalny Sai Baba był hinduskim guru, który żył na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Pojawił się też nowy Sai Baba, czyli Sathya Sai Baba. Uważa się on za reinkarnację poprzedniego Sai Baby i ma rzesze wyznawców, do których należą też znane osoby pełniące wysokie stanowiska państwowe. Afery seksualne, w które podobno był wplątany nie przeszkodziły jego wyznawcom.
Podsumowując te kilka przykładów „niesamowitych” rzeczy, jakie można zobaczyć w Indiach podkreślę że w żaden sposób nie stanowią one przeszkody do mojego kolejnego wyjazdu w ten rejon świata. Indie to bardzo fascynujący kraj i wart aby go obejrzeć.




Czerwiec 28th, 2011 at 17:30
odnośnie Sai Baby (tego ‘nowego’) właśnie się dowiedziałem, że zmarł w maju tego roku (nie wiedziałem o tym kiedy pisałem ten wpis). Artykuł zamieścił Newsweek (http://religia.onet.pl/publicystyka,6/bog-umarl,247,page1.html). Dodatkowo na początku czerwca new York Times (http://religia.onet.pl/publicystyka,6/zmierzch-imperium-sai-baby,327.html) zamieścił informację o upadku imperium Sai Baby. Zainteresowanych odsyłam do tych artykułów