Ogólne → Wysocki. Dziękuję, że żyję
Film „Wysocki. Dziękuję, że żyję” (2011), który dzisiaj opiszę należy do kategorii filmów, które oglądałbym niezależnie od tego jakie recenzje by wcześniej uzyskał. Dlatego pewnie nie jestem osobą, która powinna zachęcać do jego obejrzenia (z uwagi na możliwy brak obiektywizmu). Dla mnie ten film jest dlatego szczególny, że opowiada fragment życia Wołodii (Włodzimierz Wysocki), który jest moim ulubionym bardem (i Jacek Kaczmarski choć też go niezwykle lubię, to jednak zajmuje u mnie drugie miejsce w tej kategorii muzyki). Muzyka wysockiego oddziaływała na miliony osób i znana była poza granicami ówczesnego Związku Radzieckiego. Nie jest to łatwe w tej kategorii muzyki, ponieważ bariera językowa (o ile ktoś nie rozumie rosyjskiego) może być zbyt duża. Jacek Kaczmarski nigdy nie ukrywał, że jego główną inspiracją były piosenki Wysockiego. W Polsce Wysocki miał wielu swoich fanów, a także przyjaciół i znajomych (jak na przykład Jerzy Hoffman i Daniel Olbrychski ). (więcej…)