Archiwum kategorii - ‘Podróże’

Emei Shan, czyli święta góra taoistów i buddystów

Wednesday, 24 March, 2010

Opisywałem już świętą górę taoistów Wudang Shan, więc nie może też zabraknąć kolejnej świętej góry, która bliższa jest buddystom (choć uważa się ją też za górę taoistyczną). Nie brak tu też akcentów związanych ze sztukami walki, co było jednym z powodów jaki mnie w ten rejon przyciągnął. Style z Emei Shan są równie znane jak te z Wudang. Zainteresowanych tematem odsyłam do książki Sifu Janusza Szymankiewicza “Kung Fu. Ilustrowana historia sztuk walki“, w której to stylom z Emei Shan (jak np. Emei Pai) poświęcony jest osobny rozdział.

Znaczenie słowa “shan” już podawałem. Słowo “emei” oznacza “brwi pięknej kobiety”, co ma oddawać kształt i piękno tych gór. Podobnie jak w Wudang, samo słowo Emei Shan nie odnosi się do jednego szczytu, ale raczej pasma. Najważniejszy jest tu tzw. Złoty szczyt (Golden Summit) o wysokości 3099 metrów n.p.m. Ze szczytu widoczna jest piękna panorama z urwiska o wysokości 1000 metrów, które ma swoją mroczną historię. Rzucali się w nie przybywający na górę pielgrzymi. Rejon Emei Shan przyciąga nie tylko turystów, ale przede wszystkim pielgrzymów Na szczycie wznosi się przepiękny posąg poświęcony bodhisattwie Puxianowi. Podobno zdobył on ten szczyt na grzbiecie białego słonia (znalazłem w internecie  źródła które podają, że miał sześć trąb, ale to pomyłka, bo chodzi o ciosy słonia. Tak też jest przedstawiany słoń na Emei Shan. Autorzy podający historię z trąbami najwyraźniej na górze nie byli). Motyw słonia widoczny jest w wielu miejscach. Wchodząc do góry przechodzi się też obok Stawu Kąpieli Słonia, w której to Puxian miał się zatrzymać i umyć słonia. (more…)

Wielki Budda z Leshan

Monday, 22 March, 2010

Wyznawcy lub sympatycy buddyzmu odwiedzający Chiny nie powinni w swoich planach pominąć wielkiego Dafo. Wielki Dafo to 71 metrowy posąg Buddy wykuty w skale (czerwony piaskowiec) koło miejscowości Leshan (słowo ‘Shan’ znaczy po chińsku ‘góra’ i występuje w kilku omawianych przeze mnie miejscach – Wudang Shan, Emei Shan, Leshan). (more…)

Wudang Shan - święta góra taoistów

Wednesday, 17 March, 2010

Miałem napisać przynajmniej o kilku miejscach w Chinach które odwiedziłem,  a tu czas płynie i nic. Postaram się to nadrobić, bo choć wiodącym tematem na mojej stronce są sprawy techniczne, to jakaś odskocznia od bitów i bajtów się przyda. Na pierwszy rzut coś dla praktyków Tai Chi Quan, czyli Wudang Shan. Jest to jedna z najważniejszych świętych gór dla taoistów. Uważane za kolebkę stylów wewnętrznych kung fu, a w tym znanego na całym świecie tai chi chuan (w pisowni pinyin: taiji quan). Niestety pisma kobiece dość skutecznie namieszały w temacie Tai Chi, dlatego wyjaśniam że nie chodzi tu o żadną gimnastykę zdrowotną czy aerobik dla starszych pań, a o jedną z najstarszych sztuk walki. Sztukę niezwykle trudną, bo jej skuteczne zastosowanie wymaga lat praktyki, właściwego podejścia i odpowiedniego nauczyciela. Za ojca Wudang Neijiaquan uważany jest Zhang Sanfeng, taoistyczny asceta, którego fascynacja zaobserwowaną walką ptaka z wężem miała być początkiem narodzin stylu wewnętrznego (w odróżnieniu od zewnętrznych, które stawiały na siłę mięśni i które były praktykowane w Shaolin).

Wudang Shan nie jest nazwą konkretnej góry lecz masywu (i miejscowości). Najwyższy szczyt Tianzhu ma wysokość 1612 metrów. (more…)

Chiński gorzki gwóźdź i inne specjały

Friday, 1 January, 2010

Temat wpisu dość dziwny, ale kto przeczyta całość ten się dowie co on znaczy. Z dwóch przeciwnych obozów - zwolenników kawy i zwolenników herbaty - ja należę do tego liczniejszego: zwolenników kolorowego napoju. Kolorowego, bo nie występuje tylko jako czarny, ale tradycyjnie raczej zielonkawy. Choć jak wiedzą znawcy tematu - nie tylko, bo jest też odmiana czerwona. Odwiedzając Kraj Środka nie sposób pominąć sklepiki oferujące narodowy napój Chińczyków - czyli herbatę. Nie muszę przy tym dodawać, że jak się porówna smak herbaty kupionej w Chinach z tym co oferowane jest w naszych sklepach, to trudno nie odnieść wrażenia że Europejczycy w większości piją zmiotki będące raczej odpadem niż produktem właściwym. (more…)

W Kraju Środka

Tuesday, 27 October, 2009

Na trzy tygodnie (od połowy września do początku października) wybrałem się do Chin, które od dawna były na mojej liście celów podróży. Nie zawiodłem się. Chiny - Przy wielkim murze Choć państwo to zmierza w kierunku takich krajów jak USA czy Japonia i coraz bardziej ulega wpływom globalizacji, to jednak nadal ma swój urok i klimat tajemniczości. Głównie za sprawą kultury, której wiele aspektów mnie interesuje (na przykład filozofia taoizmu). Ponieważ lubię być panem swojego czasu, cały wyjazd miał charakter indywidualny, a nie organizowany przez biuro podróży (staram się unikać klimatów przedszkola i szkoły, gdzie trzeba trzymając się grupy przemieszczać z punktu A do B w ściśle określonym czasie i po wytyczonej przez kogoś trasie). O ile samodzielny wyjazd do większości krajów przy chociażby średniej znajomości angielskiego nie stanowi większego wyzwania, to przy wyjeździe do Chin trzeba zdać sobie sprawę, że bariera językowa i kulturowa może stanowić poważny problem.  (more…)